Bemowska Akademia Edukacyjna > Artykuły > Test maszyny Janome TXL 607

Test maszyny Janome TXL 607

autorstwa Agaty Kaliskiej.

Janome TXL 607

Tak, tak… już na pewno wszyscy zauważyli, że ubóstwiam swoją maszynę, więc nareszcie będzie obiecana recenzja 🙂
Na samym początku przygody z szyciem, uczyłam się na Arce Radom 888, przyszła jednak taka chwila, kiedy musiałam zdecydować o zakupie nowej maszyny, bo dotychczasowa po prostu utrudniała mi szycie.
Zanim na dobre rozpoczęłam poszukiwania, już wiedziałam, że w grę wchodzi tylko jeden model. Janome TXL 607:) Opis techniczny, filmiki na YT, kilka recenzji na blogach – tylko mnie w tej decyzji utwierdziły. Jednak pomiędzy podjęciem decyzji, a zakupem upłynęły dwa miesiące i codziennie na nowo „przerabiałam temat”… Długo się zastanawiałam, bo chciałam mieć pewność, że maszyna będzie mi służyć i nie odstawię jej w kąt po kilku tygodniach. No a do tego cena – wydanie ponad dwóch tysięcy złotych musiało być naprawdę dobrą inwestycją.

art-1-1

Teraz, po roku użytkowania, wiem że to był strzał w dziesiątkę!
W ciągu tych dwunastu miesięcy nie było żadnej awarii (tfu!tfu!tfu!). Ani razu nie zdarzyło mi się, aby maszyna rwała nić, czy też plątała ją na spodzie. Jest to też po części zasługa doskonałej instrukcji obsługi, gdzie wskazane są prawidłowe wartości naprężenia nici do danego ściegu i stopki. Razem z maszyną otrzymałam papierową instrukcję w języku angielskim i przyznam, że mocno wzbogaciłam swoje szyciowe słownictwo w tym języku;)
Maszynę czyściłam do tej pory tylko raz-po zabawie z flauszowym kardiganem. Dostęp do mechanizmu zarówno przy szarpaku, jak i bębenku, jest naprawdę prosty. Materiał pozostawił niesamowite ilości brudu, a to sprawiło, że maszyna zaczęła chodzić głośniej niż zwykle, bo trzeba przyznać, że jest naprawdę cichutka (mój mąż spokojnie śpi obok, kiedy ja szyję;). A jeśli jesteśmy przy flauszu, to warto zaznaczyć, że maszyna nie ma większych trudności z przeszywaniem grubych partii złożonego materiału.

art-1-2

TXL posiada fantastyczny wyświetlacz LCD, świecący niebieskim, nierażącym światłem – pokazuje nam wszystkie najważniejsze informacje: jaki jest wzór ściegu, jakiej użyć do niego stopki czy też jaka powinna być jego szerokość i długość. Sygnalizuje też błędy (podniesiona stopka) i wykonywane czynności (obcinanie nici, nawlekanie nitki na szpulkę).
Jako że diabeł tkwi w szczegółach, a człowiek szybko przyzwyczaja się do wszelkich ułatwień, to poszczególne drobiazgi naprawdę ułatwiają szycie i życie:
-oznaczenie na płytce ściegowej, odległości od igły pozwala na bezproblemowe utrzymanie prostego ściegu;
-nawlekacz nici na igłę (choć radziłabym obchodzić się z nim ostrożnie, aby nie uszkodzić tak delikatnego elementu maszyny);
-automatyczne obcinanie nici;
-przyciski dedykowane do zamknięcia ściegu i kontroli prędkości;
-bardzo przydatna sztywna walizka, która chroni maszynę przed kurzem kiedy jej nie używamy oraz przed uszkodzeniami, kiedy ją transportujemy.
Do tego wszystkiego rzeczy tak oczywiste jak mnogość stopek (o których trochę więcej w kolejnym poście), stolik, który znacząco powiększa pole pracy, kilkaset ściegów (tak, ja naprawdę ich używam!).

art-1-3

Ale żeby nie było tak słodko, to znalazłam kilka mankamentów:)
TXL 607 to maszyna komputerowa, w której osobom szyjącym do tej pory na urządzeniach mechanicznych może przeszkadzać fakt, że ma minimalnie opóźniony zapłon:) Jest to kwestia ułamków sekundy, ale zauważalna, kiedy ma się porównanie. Naciskasz pedał, a ona rusza dopiero po mrugnięciu okiem:) To jednak kwestia przyzwyczajenia i nie jest dla mnie żadnym problemem.
Denerwuje mnie za to bardzo panel dotykowy. Sam pomysł fajny, ale niestety nie działa tak jak powinien. Komputer nie reaguje na każdy dotyk palca, albo odczytuje go zupełnie inaczej: przyciskasz 9, wyskakuje 6; przyciskasz 7, wyskakuje 4. Zawsze warto spojrzeć na wyświetlacz i sprawdzić czy numer ściegu i wzór zgadzają się z tym co chcieliśmy wybrać.
I tak ku przestrodze, kiedy wyjęłam maszynę, zaczęłam od sprawdzania ściegów-okazało się, że w ogóle nie mogę używać tych ozdobnych. Zamiast pięknych serduszek, czy nutek wychodziła mi kulka nici. Po telefonicznym kontakcie ze sklepem okazało się, że potrzebna jest regulacja ukrytego pokrętła na wolnym ramieniu, które widać na zdjęciu. Pomogło:)

art-1-4

Mam nadzieję, że jeśli kiedyś trafi tu jakaś krawcowa w rozterce, to po przeczytaniu tego tekstu zdecyduje się na tę maszynę i będzie z niej równie zadowolona!

Tekst: Agata Kaliska
Zdjęcia: Agata Osińska

Zgodnie z ustawą z 29 sierpnia 1997r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. 02 Nr 101 poz. 926 z późn. zm.) wyrażam zgodę na gromadzenie, przetwarzanie oraz wykorzystywanie przekazanych przeze mnie danych przez Bemowską Akademię Edukacyjną w Warszawie.

Wybierz stronę: